Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dance-pop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dance-pop. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 grudnia 2016

Rihanna ,,Loud"

Rok wydania: 2010
Single: Only Girl (In the World), What's My Name?, S&M, California King Bed, Man Down, Cheers (Drink to That)
Lista utworów: 
1. S&M
2. What's My Name? (feat. Drake)
3. Cheers (Drink to That)
4. Fading
5. Only Girl (In the World)
6. California King Bed
7. Man Down
8. Raining Men (feat. Nicki Minaj)
9. Complicated
10. Skin
11. Love The Way You Lie (Part II) (feat. Eminem)


Rok po wydaniu ,,Rated R" Rihanna powróciła z nowym materiałem. Zmieniła się całkowicie, można nawet stwierdzić, że przeszła przemianę. Jej poprzedni album był mroczny, a sama okładka była tajemnicza i wywoływała niepokój. Rok później Wokalistka zapuściła włosy i z czarnej krótko przyciętej fryzury na jej głowie pojawiła się czerwona czupryna. Zapowiadając album, Rihanna mówiła, że czuje się świetnie oraz chce wrócić do zabawy i uszczęśliwiać innych. Zapewniała także, że krążek będzie bardzo dobry i każda piosenka będzie hitem. A jak prezes wytwórni Artystki reklamował ,,Loud"? ,,Rihanna jest w wielkich przygotowaniach. Mówię nie wypełniaczom albumu. Nasza płyta jest ,,Thrillerem" Michaela Jacksona". Trochę absurdalne tak bardzo wychwalać krążek przed premierą. Sprawdźmy czy rzeczywiście jest taki dobry.

Album ,,Loud" otwiera imprezowy numer ,,S&M". Za jego skrótem kryje się sadyzm i masochizm, a cały tekst ma erotyczne i nieco brutalne znaczenie. W ponad 10 krajach piosenka została zakazana, natomiast na większości globu precyzyjne ocenzurowana. Przyznam, że agresywny refren i spokojniejsze zwrotki brzmią całkiem fajnie, ale całość nadaje się jedynie na imprezę. Patrząc na teledysk czy tekst nie jest to szokujące tylko słabe. Pomimo tego, że ,,What's My Name?" nie porywa i nie należy do najlepszych zawsze byłam do niego pozytywnie nastawiona. Fajnie, że Rihanna postanowiła zaprosić do współpracy Drake'a. Raper pasuje do tego kawałka, jednak przez to że śpiewa na samym początku, brakuje jego wokalu pod koniec. ,,Cheers (Drink to That)" jest idealny do wspólnego odśpiewywania na koncertach. Nie jest to wybitna kompozycja, tylko nastawiony na zabawę, energiczny numer, którego dobrze się słucha.



,,Fading" jest bardzo słabe, banalny kawałek, który ani na chwilę nie przykuwa uwagi. Nawet wykonanie nie wypadło za dobrze. Zdecydowanie lepiej słucha się ,,Only Girl (In the World)". Wiem, że zdania o tej piosence są podzielone, sama mam świadomość tego, że nie jest to dzieło, ale zwyczajnie lubię go czasem posłuchać. Przypomina mi dobre czasy, dlatego też pozytywnie mi się kojarzy. ,,California King Bed" to ballada z gitarą akustyczną w tle, a pod koniec dołączają także solówki na gitarze elektrycznej. Całość wypadła całkiem dobrze. ,,Oh mamo. Właśnie zastrzeliłam człowieka. Na dworcu głównym. Przed dużym tłumem" śpiewa Rihanna w utworze ,,Man Down". Wokalista idealnie opisuje to zdarzenie - wyrzuty sumienia, wszystkie emocje które towarzyszyły przed pociągnięciem za spust i planowanie ucieczki z miasta. Pod względem tekstowym jest to najmroczniejszy kawałek na albumie, natomiast muzycznie - jest inspirowany karaibskim nurtem. Zdecydowanie najmocniejsza pozycja na krążku. 



Sześć lat temu Nicki Minaj była dosłownie wszędzie. Raperka promowała swój pierwszy krążek, a jednocześnie pojawiała się co chwile w nowych kolaboracjach. Jako, że ,,Loud" powstawało w tym okresie, którym zapraszanie Minaj było "modne", Nicki pojawiła się w kawałku ,,Raining Men" Rihanny. Co wyszło z tej współpracy? Słaby, napchany elektroniką numer przy którym ciężko dotrwać do końca. Kiepsko wypadł także ,,Complicated". Utwór nie przykuwa uwagi i bardzo szybko się o nim zapomina. Jedyne co mi się podoba to fragment, kiedy Barbadoska śpiewa ,,Why is everything with you so complicated?". Przy pierwszym przesłuchaniu mogą pojawić się ciarki. Cała reszta jest beznadziejna. ,,Skin" ma trochę mroczniejsze brzmienie, dobrze słucha się wokalu Artystki, a pod koniec pojawiają się także gitarowe solówki. Niestety, to nie pomogło, żeby kawałek czymś zachwycił. Wydaje się nudny, szybko traci uwagę, zwyczajnie czegoś zabrakło. Pewnie każdy pamięta czasy, kiedy pierwszy raz Eminem zaprosił Rihannę do studia. Z tej współpracy wyszło wspaniałe i emocjonalne ,,Love the Way You Lie", które zdobyło swojego czasu każdą możliwą nagrodę. Idąc za ciosem na ,,Loud" pojawiła się druga część hitu. Niestety, na tyle słaba, że nawet nie nagrano do niej teledysku. Gdyby nie pojawił się w niej Eminem, nie wyróżniałaby się od innych ballad. Krótko mówiąc, raper uratował całość. 

Jeżeli ktoś szuka kawałków dobrych i godnych uwagi na ,,Loud" tego nie znajdzie. Rihanna nagrała album prosty, skupiony tylko na dobrej zabawie i niczym nie zaskoczyła. Znajdują się tutaj utwory przyjemne dla ucha (,,Cheers (Drink to That)", ,,Only Girl (In the World)"), ale oprócz melodii którą szybko się zapamiętuje nie wyróżnia je nic szczególnego. Dobre wrażenie robi świetny tekst w ,,Man Down" - czytając go dokładnie jest jakby z pamiętnika osoby, która dokonała zbrodni. ,,S&M" idealnie nadaje się na imprezę, a ,,California King Bed" to jedna z najlepszych ballad od Rihanny. Cała reszta powinna wylądować w koszu, no może poza drugą częścią ,,Love The Way You Lie", którą uratował Eminem. ,,Loud" to album słaby, był nagrywany bardzo szybko, więc znajdują się tutaj kawałki niedopracowane i zajmujące miejsce. A zapowiedzi, które każdy fan usłyszał od Wokalistki są śmieszne i absurdalne. 

Ocena: 5/10


czwartek, 3 listopada 2016

Britney Spears ,,Glory"

Rok wydania: 2016
Single: Make Me...
Lista utworów:
1. Invitation
2. Make Me... (feat. G-Eazy)
3. Private Show
4. Man on the Moon
5. Just Luv Me
6. Clumsy
7. Do You Wanna Come Over?
8. Slumber Party
9. Just Like Me
10. Love Me Down
11. Hard to Forget Ya
12. What You Need




Popularność Britney Spears bardzo mocno spadła, a sama Wokalista od jakiegoś czasu stała się obiektem żartów i drwin. Trzy lata temu po wydaniu niezbyt udanego ,,Britney Jean" mówiono, że Spears nawet nie wie że jakiś album wydaje, nie nagrywała wokali w studiu, a jej śpiew to zasługa komputera. Szkoda mi było wtedy Britney, bo Amerykanka niewątpliwie stara się nie zostawać w tyle za młodszymi koleżankami i próbuje wrócić na szczyt. Niestety, słaby dobór repertuaru i produkcja w tym nie pomagają. Ale najważniejsze, że Spears się nie poddaje. Pomimo tego, że większość ludzi już nie sięga po jej twórczość, ma oddanych fanów i to właśnie o nich myśli podczas pracy nad kolejnymi płytami. Już w 2015 roku Księżniczka Popu zapowiedziała nowy album. Wydała ,,Pretty Girls" z gościnnym udziałem raperki Iggy Azalea, która miała pomóc nabić trochę "cyferek". Singiel stał się jedną wielką porażką, słuchając go ktoś wytrzymał do końca? Ostatecznie kawałek został wyrzucony, a Britney zapowiedziała, że ,,Glory" będzie dojrzałe i dopracowane. Czy spełniła obietnicę?

Dziewiąty album Wokalistki otwiera ,,Invitation", utwór trwa ponad trzy minuty, ale w pewnym sensie pełni funkcję intra. Delikatne, elektroniczne brzmienie, spokojny śpiew Britney i nieco "anielskie" chórki sprawiają, że przez chwilę jesteśmy w innym miejscu. Ciekawe rozpoczęcie, ale pod koniec robi się trochę nudne. Singlowy ,,Make Me..." nie zachwyca niczym szczególnym, o ile bardzo dobrze słucha się zwrotek to całkowicie zawodzi refren. Podoba mi się, że kawałek jest urozmaicony o rap G-Eazy'ego, bo byłby strasznie monotonny. Nie da się słuchać ,,Private Show". Głos Britney jest okropny i irytujący. Kto w ogóle pozwolił to wydać? Chociaż ,,Man on the Moon" nie porywa i nie zapada w pamięć, jest przyjemny dla ucha. ,,Just Luv Me" zachwyca spokojem, a głos Britney w takich niewymagających dużych umiejętności wokalnych utworach wypada najlepiej. Kawałek jest dobrze zaśpiewany i całkiem przyzwoicie nagrany. Bardziej dynamiczne jest ,,Clumsy", łączy w sobie klubowe brzmienie z popem. Co prawda jest tu kilka fragmentów, które pozytywnie mnie zaskoczyły, ale moment w którym głos Spears jest komputerowo zmieniony zwyczajnie popsuł cały efekt, ktoś wcisnął go na siłę, a im mniej elektronicznego badziewia tym lepiej.


Uwielbiam dojrzałe zwrotki w ,,Do You Wanna Come Over?". Kiedy pierwszy raz przesłuchałam ten utwór początek bardzo mnie zaskoczył, pomyślałam, że będzie to coś dobrego i ciekawego. Ale kiedy przyszedł czas na refren cały blask odszedł w zapomnienie. Żeby tak zniszczyć dobrze zapowiadający się numer? Aż nóż w kieszeni się otwiera. Całkiem dobre jest ,,Slumber Party", podobają mi się inspiracje reggae i porywający lecz stonowany refren. Ten utwór najbardziej przypadł mi do gustu z ,,Glory". W ,,Just Like Me" dźwięki gitary akustycznej wyszły wspaniale, a głos Britney bardzo fajnie się z nią komponuje. Szkoda, że refren jest nieco przesłodzony, ale wyszło całkiem nieźle. Podoba mi się delikatne elektroniczne brzmienie w ,,Love Me Down",  znajdziemy tu także inspiracje klimatami reggae, a zwrotki w których Britney rapuje wypadły ciekawie i bardzo wyróżniająco. Taneczne ,,Hard to Forget Ya" nie porywa i nie słucha się tego za dobrze, kawałek wydaje się ciężki i męczący. Na zakończenie ,,Glory" Spears zostawiła dla nas dynamiczne ,,What You Need". Co prawda jest to mocniejsza propozycja, ale wokal Amerykanki jest straszny. Głos jak u małej dziewczynki i piszczenie sprawiło, że ciężko było mi wytrzymać do końca.

Ja nie widzę szansy, żeby Britney wróciła na szczyt, świadczą o tym słabe umiejętności wokalne Piosenkarki. Takich utworów jak ,,Private Show" czy ,,What You Need" nie da się słuchać. Natomiast, w spokojniejszych melodiach wypadła dobrze (,,Just Luv Me"). Jest kilka utworów, które pozytywnie mnie zaskoczyły (,,Slumber Party", ,,Love Me Down"), ale jest mnóstwo takich które nie zostają w pamięci lub nie charakteryzują się niczym szczególnym (,,Man on the Moon", ,,Hard to Forget Ya", ,,Just Like Me"). Britney na pewno nie zawiodła swoich wiernych fanów. Ja także nie czuję się zawiedziona, bo spodziewałam się niedopracowanego, nagrywanego na siłę materiału, ale przez to w kilku kawałkach poczułam duże zaskoczenie. Spears się postarała, może jeszcze nie wyszło wszystko jak należy ale jest na dobrej drodze. Dużym krokiem na przód było wyrzucenie ,,Pretty Girls", a później może czas na kawałki w których słychać braki wokalne Piosenkarki? Trzymam kciuki, żeby następnym razem się udało.

Ocena: 5,5/10


niedziela, 4 września 2016

Meghan Trainor ,,Title" & ,,Thank You"

Meghan Trainor to dwudziestotrzyletnia amerykańska piosenkarka. Chociaż śpiewa i tworzy od 2009 roku to rok temu usłyszał o niej świat dzięki ,,All About That Bass". Piosenka podbijała rekordy oglądalności w serwisie YouTube, a na pierwszym miejscu listy przebojów Billboard utrzymywała się przez 12 tygodni. Ta sympatycznie wyglądająca blondynka szczyt zapieczętowała nagrodą Grammy za najlepszy debiut roku. W między czasie wybierane zostały kolejne single o których także było głośno. Ale czy album ,,Title" z którego pochodzą najwyżej notowane utwory utrzymuje przyzwoity poziom, czy to krążek dla niewymagających słuchaczy? Przyjrzyjmy się bliżej pierwszej płycie Meghan wdanej dzięki dużej wytwórni płytowej.

Rok wydania: 2015 | Single: All About That Bass, Lips Are
Movin, Dear Future Husband, Like I'm Gonna Lose You | Lista 
utworów: 1. The Best Part (Interlude), 2. All About That Bass,
3. Dear Future Husband, 4. Close Your Eyes, 5. 3am, 6. Like 
I'm Gonna Lose You (feat. John Legend), 7. Bang Dem Sticks,
8. Walkashame, 9. Title, 10. What If I, 11. Lips Are Movin
Kilkusekundowe intro ,,The Best Part" wywołało na mnie pozytywne wrażenie. delikatna melodia z soulowym wstępem wypadła naprawdę dobrze. ,,All About That Bass" zna chyba każdy, utwór w radiach i telewizji był odtwarzany praktycznie cały czas. Ale czy komuś znudził się do tego stopnia, że wyrzucił by telewizor za okno, kiedy zobaczył Meghan? Chyba nie. Kawałek o akceptacji swojego ciała, choć szybko wpada w ucho jest wspaniałą mieszanką doo-woop i blue-eyed soul. Nie ma tu miejsca na elektronikę - nowe, świeże brzmienie na czele z prawdziwymi instrumentami sprawiło, że słucha się go z przyjemnością. ,,Dear Future Husband" to bardzo dziewczęcy i trochę przesłodzony numer, ale przykuwa uwagę. ,,Close Your Eyes" jest znacznie spokojniejszy, zahaczający o stylistykę soulu kawałek przypadł mi do gustu, jednak wszystko zepsuł zmieniony elektronicznie głos, który pojawia się w tle. ,,Like I'm Gonna Lose You" z gościnnym udziałem Johna Legenda również leciało na wszystkich możliwych stacjach, bardzo przyzwoita, dobrze zaśpiewana ballada. Ogromne wrażenie zrobił na mnie ,,Bang Dem Sticks", rapowane zwrotki i orkiestrowe fragmenty brzmią rewelacyjnie. Jeden z najlepszych utworów Trainor. Przyjemnie słucha się także wesołego ,,3am", wyróżnia się retro popowe ,,Walkashame", a tytułowy ,,Title" jest idealny na słoneczne, letnie popołudnia. ,,What If I" to piękna, dojrzała ballada. Na sam koniec przebojowe ,,Lips Are Movin’". Również tutaj można usłyszeć rapowany fragment, a w refrenie zaskakuje dźwięk saksofonu. Dobre zakończenie albumu.

Ocena: 7/10





Rok po wydaniu ,,Title" światło dzienne ujrzał nowy album Trainor zatytułowany ,,Thank You". Przez ten czas sporo wydarzyło się w życiu Wokalistki. A z uroczej i sympatycznej blondynki zmieniła się w wyzywająco ubraną brunetkę flirtującą z kobietami w teledysku do ,,No". Meghan nie przestała zaskakiwać, ale czy to wszystko jeszcze jest prawdziwe? Oglądając wspomniany już klip nie mogłam uwierzyć, że to ta sama osoba. Czy Trainor stała się kolejną komercyjną gwiazdką do kolekcji? A może zwyczajnie jest Artystką jednego przeboju? Sprawdźmy czy nie zmarnowała swojej szansy.

Rok wydania: 2016 | Single: No, Me Too, Better | Lista utworów: 
1. Watch Me Do, 2. Me Too, 3. No, 4. Better  (feat. Yo Gotti), 
5. Hopeless Romantic, 6. I Love Me (feat. LunchMoney Lewis),
7. Kindly Calm Me Down, 8. Woman Up, 9. Just a Friend to You, 
10. I Won't Let You Down, 11. Dance Like Yo Daddy, 
12. Champagne Problems
Dobrze zapowiada się łączące w sobie pop i hip hop ,,Watch Me Do". Uwagę zwraca także orkiestrowe brzmienie. Jednak po wysłuchaniu całości czuć pewien niedosyt, czegoś tutaj brakuje. Naprawdę bardzo ciężko słuchało mi się ,,Me Too". Nie podoba mi się pojawiająca się tam elektronika, wykonanie również jest bardzo słabe. To nie ta sama Meghan, którą poznaliśmy rok temu. ,,No" przypomina mi czasy w których Britney Spears czarowała głosem, a jej utwory zdobywały szczyty list przebojów. Kawałek nie wprowadza niczego nowego, brzmi jak typowa piosenka z tamtych czasów. Duet z raperem Yo Gotti jest całkiem przyjemny dla ucha. Podoba mi się delikatny klimat ,,Better". Poza tym nie da się nie zauważyć podobieństwa do twórczości Ariany Grande. ,,Hopeless Romantic" przypomniał mi o albumie ,,Title" na którym usłyszeliśmy prawdziwe instrumenty bez zbędnej elektroniki. Spokojny, nastrojowy numer z gitarą akustyczną w tle, takiego czegoś tutaj brakowało. Ciekawie brzmi ,,I Love Me" z gościnnym udziałem LunchMoney'a Lewis'a. Ta zachęcająca do tańca mieszanka neo soulu i indie popu przypomina mi obecną twórczość Pharrella Williamsa. Uwielbiam dźwięk pianina wprowadzający do ,,Kindly Calm Me Down". Chociaż w tej balladzie nie ma niczego niezwykłego bardzo dobrze się jej słucha. Taneczny ,,Woman Up" wypadł strasznie słabo, natomiast ,,Just a Friend to You" to zupełnie inna bajka. Kawałek zagrany na gitarze akustycznej zahaczający o stylistykę country zrobił na mnie duże wrażenie. Nie spodziewałam się takiego utworu na ,,Thank You". ,,I Won't Let You Down" jest zwyczajnie średni, nic specjalnego. Natomiast powrót do mieszanki doo-woopu, r&b z hip hopem znajdziemy w ,,Dance Like Yo Daddy". Nie ukrywam, że bardzo irytuje mnie powtarzanie w kółko tego samego tekstu. Na koniec ,,Champagne Problems" - najnudniejszy i najmniej dopracowany kawałek na albumie. Wyrzucenie go do kosza wyszło by ,,Thank You" na dobre.

Ocena: 5/10



Krótko mówiąc Meghan zawiodła. ,,Title" to bardzo przyjemny dla ucha album, na którym Meghan udowodniła, że można stworzyć dobre, taneczne i wesołe piosenki na czele z prawdziwymi instrumentami. Zachwyciła głosem, oryginalnością i pomysłem na własną muzykę. Na ,,Thank You" zlewa się na tle innych gwiazd popu. Co prawda znajdziemy na nim kilka dobrych i godnych uwagi numerów, ale bardzo rażą płytkie teksty i banalna warstwa muzyczna. Drugi album został wydany znacznie za szybko, ale póki Meghan była na szczycie i każdy doskonale znał jej nazwisko trzeba było to wykorzystać i nagrać kolejny album do zarobienia szybkich pieniędzy. Dziewczyna potencjał ma, to za wcześnie, żeby ją skreślić. Mam nadzieję, że nie zmarnuje swojej szansy i przy nagrywaniu kolejnego albumu pójdzie właściwą drogą. 

niedziela, 6 października 2013

Kat Graham ,,Against The Wall" EP; All Time Low ,,Put Up or Shut Up" EP

Tytuł: Against The Wall
Wykonawca: Kat Graham
Rok: 2012
Single: Put Your Graffiti on Me, Wanna Say
Utwory: 1.Put Your Graffiti on Me
2.Heartkiller
3.Wanna Say
4.Supa Dope


Kat Graham jest amerykańską aktorką, piosenkarką, producentką, tancerką i modelką. Odkąd miała dwa lata występowała w filmach i serialach, jednak największą sławę zyskała dzięki roli Bonnie Bennett w serialu ,,Pamiętniki Wampirów". Co ciekawe Graham ma polskie korzenie - jej matka jest pół rosjanką, pół polką. Oprócz wczesnych doświadczeniach z aktorstwem Katerina (bo tak brzmi jej pełne imię) ma już za sobą udział w kilku teledyskach, popularnych zagranicznych gwiazd, m.in. Justin Bieber i Usher ,,Somebody to Love (Remix)", Nelly ,,Just A Dream " i 112 w teledysku ,,What If". ,,Against the Wall" nie jest pierwszym mini-albumem wydanym przez amerykankę. Rok wcześniej wydała ,,The Remixes", a w tym samym roku ,,Wanna Say (Remixes)". Kat aktualnie pracuje nad całą płytą, którą promuje utwór ,,Power". EP'ka ,,Against The Wall" ma tylko cztery piosenki. Pierwszą z nich jest energiczny ,,Put Your Graffiti on Me". Słuchając tego kawałki nogi same rwą się do tańca. Oprócz rytmicznej dance-popowej muzyki w refrenie możemy usłyszeć dźwięk cymbałków, nadających specyficzny klimat. Głos Kat jest mocny, wyrazisty i przede wszystkim czysty. Jako że w tej piosence efekty electro były dość stonowane w ,,Heartkiller" są zbyt przesadzone. Jednak nie jest jeszcze tak najgorzej. Podoba mi się refren, który wypadł dość ciekawie jest on zaśpiewany szybko z charakterem, natomiast słowo ,,Heartkiller" Kat śpiewa delikatnie i powoli, efekt wyszedł całkiem przyzwoity. Singlowy ,,Wanna Say" przy ,,Put Your Graffiti on Me" wypada blado, nie ma takiej mocy, przebojowości i charyzmy, jedynie jest zwykłym popem przyjemnym dla ucha. Na koniec zdecydowanie najgorszy utwór z EP'ki - ,,Supa Dope". Refren to jakieś nieporozumienie - Kat myślała że im więcej electro tym więcej ludzi to kupi, niestety myliła się,mini-album nie osiągnął wymarzonego sukcesu. Do twórczości Graham jestem nastawiona dość przychylnie, jednak nie wydałabym pieniędzy na tą EP'kę. Jedyny utwór, który jest na wysokim poziomie i gdyby Artystka miała więcej szczęścia mogłaby podbić świat jest ,,Put Your Graffiti on Me", jednak nie osiągnie nic więcej tworząc utwory takie jak ,,Supa Dope", którego nie da się słuchać.


Ocena: 5,5/10
Najlepsze: Put Your Graffiti on Me
Najgorsze: Supa Dope




Tytuł: Put Up or Shut Up
Wykonawca: All Time Low
Rok: 2006
Single: Coffee Shop Soundtrack
Utwory: 1.Coffee Shop Soundtrack
2.Break Out! Break Out!
3.The Girl's a Straight-Up Hustler
4.Jasey Rae
5.The Party Scene
6.Running from Lions
7.Lullabies


,,Put Up or Shut Up" to trzeci album All Time Low i właśnie od niego kariera zespołu nabrała tempa, m.in. dzięki współpracy z profesjonalną wytwórnią Hopeless Records. EP'ka sprzedała się w ponad 60.000 egzemplarzy. Na albumie znajdziemy 2 nowe piosenki i 5, które fani poznali już rok wcześniej na long play'u ,,The Party Scene" utwory te zostały nagrane ponownie w odświeżonych aranżacjach. EP'kę otwiera singlowy ,,Coffee Shop Soundtrack". Od pierwszych brzmień słychać mocne gitary i perkusję, które nadają świetny rockowy klimat. Alex bardzo dobrze operuje swoim głosem, a utwór taki łatwy do zaśpiewania nie jest. Widzieliście teledysk? Jest bardzo zabawny, przedstawia chłopaków grających w różnych dziwnych miejscach m.in. w saunie, toalecie czy pod prysznicem, jednak głównym punktem jest pokaz talentów na którym nieudolna grupa konkuruje z utalentowaną dziewczynką, chcąc wygrać i udaje im się to małym podstępem, warto zobaczyć :) Pierwszą piosenką, która została "odświeżona" jest ,,Break Out! Break Out!". Utwór jest dynamiczny i może spodobać się osobom, które nie przepadają za pop punkowym brzmieniem. Refren jest dość wesoły i przyjemny dla ucha, ogromnym plusem jest muzyka, słychać, że chłopcy poświęcili dużo czasu aby dojść do takiego efektu, kompozycja bardzo dopracowana. ,,The Girl's a Straight-Up Hustler" można scharakteryzować jednym zdaniem - od delikatnych melodii poprzez mocnego, energicznego pop punka do powolnego brzmienia, niczym ballada. Dlaczego? Ponieważ taka właśnie jest piosenka, zaczyna się bardzo spokojnie, refren jest trochę szybszy, natomiast druga zwrotka charakteryzuje się energiczną pop punkową muzyką, później fragment - trochę zbyt chaotyczny, szybki refren i na sam koniec fragment powolny niczym w balladzie. Mogłoby się wydawać, że co za dużo to niezdrowo, ale o dziwo wszystko ze sobą idealnie się komponuje. ,,The Party Scene" to dobry utwór, jednak po tak pomysłowym ,,The Girl's a Straight-Up Hustler" wypada dość słabo. Nie można nie zauważyć że wokal, bardzo dobrze współpracuje z muzyką, Alex świetnie ukazuje tu emocje. Na wstępie ,,Running from Lions" słyszymy melodię graną na gitarze akustycznej, po chwili przez charakterystyczny dźwięk gitara się wycisza, a instrumenty zaczynają grać tak jak w każdej piosence zespołu, ciekawy pomysł. Pomimo tego utwór niczym nie wyróżnia się od reszty. Podobnie jest z ,,Lullabies" zaczyna się powoli, niczym ballada a po chwili usłyszymy wyraźne dźwięki instrumentów oddające charakter pop punkowej melodii. Natomiast pod koniec utworu podoba mi się fragment w którym  melodia się wycisza, a słychać tylko delikatny chórek, który jest magiczny. EPk'a jest ciekawa, słychać że chłopcy chcieli trochę poeksperymentować. Jednak uważam, że niepotrzebnie tracili czas na ponowne nagrywanie utworów z przed roku, ten czas mogli wykorzystać na nowe kompozycje.


Ocena: 6,5/10
Najlepsze: Coffee Shop Soundtrack, Break Out! Break Out!, The Girl's a Straight-Up Hustler
Najgorsze: -



wtorek, 14 maja 2013

Lady Gaga ,,The Fame Monster" EP

THE MONSTER BALL TOUR W POLSCE
26 listopada 2010 roku Lady Gaga w ramach trasy The Monster Ball Tour wystąpiła w Gdańskiej Ergo Arenie. Na początku Stefani miała zaprezentować skrócony wariant swojej trasy jednak przez ogromne wzruszenie polską publicznością Artysta postanowiła wystąpić w pełnej wersji show. Tuż przed wykonaniem utworu ,,Telephone", gdy wokalistka zbliżyła się do publiczności, jej fani jak na komendę wznieśli do góry kartki z mottem piosenkarki ,,Born This Way". Artystka była bardzo wzruszona, na telebimach fani mogli zobaczyć jak ich idolka płacze. Po chwilach wzruszenia powiedziała: ,,Jesteście naj... Nie wiem, co mam powiedzieć". Stefani w rewanżu za polską gościnność wykonała premierowy utwór ,,You and I". Fanom zdradziła także że album ,,Born This Way" może być ,,dłuższy niż się spodziewacie". Gaga dobitnie pokazała, w czym jest o wiele lepsza od Madonny - świetnie śpiewa na żywo, nawet przy intensywnym ruchu. ,,Chcecie wiedzieć, ile piosenek wykonałam dziś z playbacku?" - pytała prowokacyjnie. - ,,Ani jednej nuty! Płacicie za bilety na mój koncert i dlatego nigdy bym sobie na to nie pozwoliła!". Kolejną niespodzianką przygotowaną przez fanów dla Artystki było wrzucenie przez fanów Polskiej flagi z ich podpisami na scenę. Stefani nie przeszła obok niej obojętnie, otuliła się Polską flagą , dokańczając w ten sposób piosenkę.



Tytuł: The Fame Monster
Wykonawca: Lady Gaga
Rok: 2009
Single: Bad Romance, Telephone, Alejandro
Utwory: 1.Bad Romance
2.Alejandro
3.Monster
4.Speechless
5.Dance in the Dark
6.Telephone (feat. Beyonce)
7.So Happy I Could Die
8.Teeth



Rok po wydaniu nagrodzonego wieloma nagrodami krążka ,,The Fame" Lady Gaga wydaje kontynuacje o nazwie ,,The Fame Monster". Album został wydany na takiej samej zasadzie jak Lany Del Rey ,,Born To Die (The Paradise Edition)" czyli albo można zakupić EP'kę ,,The Fame Monster" z ośmioma nowymi utworami albo album ,,The Fame Monster" z dwoma płytami: na pierwszej znajdują się kawałki z płyty ,,The Fame" natomiast na drugiej osiem nowych utworów. Na płycie ,,The Fame Monster" w odróżnieniu od swojego poprzednika dominują utwory gotyckie. Lady Gaga pisząc piosenki na album podróżowała po świecie i dlatego kompozycja jest zainspirowana muzyką gotycką oraz pokazami mody. Płyta przedstawia ciemniejszą stronę sławy.

Album ,,The Fame Monster" otwiera zapewne wszystkim dobrze znany utwór ,,Bad Romance". Według mnie jest to jeden z najlepszych utworów Gagi. Utwór nie dość że opowiada wspaniałą historię, to podoba mi się współpraca nastrojowych, tajemniczych zwrotek z tanecznym refrenem. Ogromnym plusem jest również to że Artystka nie tylko śpiewa po angielsku ale również można usłyszeć fragment po francusku. Podczas wstępu do ,,Alejandro" bardzo podobają mi się dźwięki skrzypiec. Jednak całokształt nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak ,,Bad Romance", brakuje tutaj mocy, utwór jest zwyczajnie nudny, ale przyjemny dla ucha. ,,Monster" zrobił na mnie dość pozytywne wrażenie. Idealnie działa na wyobraźnie, ponieważ przez chwilę przeniosłam się myślami gdzieś dalej. Podoba mi się również klimat tego utworu, ponieważ nie tylko dobrze się go słucha podczas imprezy ale również podczas samotnych, deszczowych wieczorów, jest uniwersalny. Przyjemny dla ucha jest delikatny utwór ,,Speechless". Gaga ukazuje tu jaki potężny ma głos, podoba mi się również muzyka, w tle słuchać pianino przeplatające się z perkusją, wszystko idealnie ze sobą współpracuje. Oprócz ,,Bad Romance" jednym z lepszych utworów Stefani jest ,,Dance in the Dark". Słychać tu eksperymentowanie z elektroniką, co jest dużym plusem tego utworu. To świetny utwór, podobnie jak przy pierwszym utworze, podoba mi się współpraca tajemniczych zwrotek z tanecznym refrenem.
,,Run run, her kiss is a vampire grin. The moon lights her way while she's howling at him" (PL: Biegnij, biegnij, jej pocałunek jest jak uśmiech wampira. Księżyc oświetla jej drogę, gdy do niego wyje)
Duet Lady Gagi z Beyonce to jeden z lepszych kolaboracji w 2009 roku. ,,Telephone" to świetny utwór. Przypomnę że obie Artystki zaśpiewały również we wspólnym utworze ,,Videophone", w którym to Beyonce przejęła "pałeczkę" ponieważ Gaga udziela się tylko we fragmencie. ,,Videophone" w porównaniu do ,,Telephone" jest bardzo nudny, przewidywalny i reaguje się na niego ostrym bólem głowy. Jedyne co podoba mi się w ,,Videophone" to teledysk, a precyzyjniej to fragment w którym występuje Gaga, ponieważ można zobaczyć ją w naturalnej, kobiecej wersji, jedynie Beyonce odstawia szopkę. Wróćmy do ,,Telephone". Utwór jest bardzo taneczny i wykonany z pomysłem. Jak już wcześniej napisałam to świetny utwór. O ,,So Happy I Could Die" nie wiem co mam myśleć. Utwór jest nieokreślony, jest to coś pomiędzy balladą a utworem tanecznym. Fragmentami piosenka jest bardzo nudna, jednak nieraz zaskakuje. Takie "masło maślane". ,,Teeth" to chyba najgorszy utwór na płycie. Jest bardzo chaotyczny, muzyka i wokal są niespójne. Gdy utwór przesłuchałam pierwszy raz, stwierdziłam że nie da się tego słuchać i pomimo tego że minęło już trochę czasu nadal sądzę tak samo.

Album jest znacznie lepszy od swojego poprzednika ,,The Fame" na którym dominowały utwory taneczne. Podoba mi się takie oblicze Gagi, jest bardziej mroczne i gotyckie. Najlepszymi utworami z albumu są bez wątpienia: ,,Bad Romance" i ,,Dance in the Dark". Tutaj tajemnicze zwrotki idealnie współpracują z tanecznym refrenem. Utwór ,,Monster" to bardzo dalekie posunięcie, ponieważ piosenka może się nie spodobać osobom które polubiły Artystkę, kiedy śpiewała utwory typu ,,Just Dance". Duet z Beyonce to bardzo dobry chwyt marketingowy. Utwór ,,Telephone" bardzo długo dominował w rozgłośniach radiowych na całym świecie. Ogromnym minusem albumu są utwory: ,,So Happy I Could Die" i ,,Teeth". Ponieważ są zbyt chaotyczne i nudne. Reasumując Gaga odwaliła kawał dobrej roboty. Ten album jest znacznie lepszy od poprzedniego. Jestem bardzo ciekawa co Stefani przygotowała na kolejnym krążku ,,Born this way". Jego recenzja niebawem.


Ocena: 7/10
Najlepsze: Bad Romance, Monster, Dance in the Dark, Telephone
Najgorsze: So Happy I Could Die, Teeth


niedziela, 21 kwietnia 2013

Rihanna ,,Good Girl Gone Bad"

RIHANNA NA COKE LIVE MUSIC FESTIVAL 2007
Rihanna po raz pierwszy zawitała w Polsce 15 sierpnia 2007 roku występując w Krakowie na Coke Live Music Festival. Niestety dla Wokalistki nie był to najlepszy koncert, gdyż Rihanna miała wtedy kontuzje nogi i cały występ musiała wykonać w pozycji siedzącej przez co również czas koncertu skrócił się do 40 minut. Jednak fani odebrali mnóstwo pozytywnej energii i bardzo dobrze się bawili, jednocześnie dziękując Wokalistce za niezwykły występ.

GOOD GIRL GONE BAD TOUR W WARSZAWIE
Siedem miesięcy po występie Rihanny w Krakowie, Wokalistka po raz kolejny pojawiła się w naszym kraju.  Tym razem w pełni sił i w ramach trasy Good Girl Gone Bad Tour 19 marca 2008 roku wystąpiła w Warszawie. Fani byli zachwyceni występem piosenkarki ponieważ oprócz dobrej muzyki mogli zobaczyć show na wysokim poziomie. Fani Rihanny, którzy nie mogli być obecni na Warszawskim koncercie mogli zobaczyć jakie show przygotowała piosenkarka, ponieważ trzy miesiące później Artystka wydała DVD koncertowe z Good Girl Gone Bad Tour na żywo z Manchesteru. Aktualnie ten koncert dostępny jest na YouTube.



Tytuł: Good Girl Gone Bad
Wykonawca: Rihanna
Rok: 2007
Single: Umbrella, Shut Up and Drive, Don't Stop the Music, Hate That I Love You, Rehab
Utwory: 1.Umbrella (feat. Jay-Z)
2.Push Up on Me
3.Don't Stop the Music
4.Breakin' Dishes
5.Shut Up and Drive
6.Hate That I Love You (feat. Ne-Yo)
7.Say It
8.Sell Me Candy
9.Lemme Get That
10.Rehab (feat. Justin Timberlake)
11.Question Existing
12.Good Girl Gone Bad



Po wydaniu i promocji drugiego albumu, ,,A Girl Like Me" z roku 2006, Rihanna rozpoczęła prace nad nowym albumem. Na początku 2007 nawiązała współpracę z Ne-Yo - afroamerykańskim piosenkarzem oraz twórcą jej singla ,,Unfaithful", by wyprodukował nowe utwory i pomógł Rihannie pracować nad głosem. Oprócz wokalisty, piosenkarka zaprosiła do studia znanych z wcześniejszej współpracy z Rihanną duet Evan i Carl, producenta Seana Garetta oraz drużynę producencką Stargate. Wraz z rozpoczęciem prac, artystkę wspomogli także Timbaland, will.i.am i J.R. Rotem. W większości utwory z albumu nagrane zostały w Los Angeles równolegle z sesją nagraniową na drugi album ,,A Girl Like Me", kończąc pracę pod koniec lutego 2007. Rihanna sama przyznała, że inspiracją do stworzenia ,,Good Girl Gone Bad" był debiutancki album Brandy z roku 2004, ,,Afrodisiac".


Album ,,Good Girl Gone Bad" otwiera zapewne wszystkim dobrze znany utwór ,,Umbrella". Swojego czasu był bardzo popularny, stacje radiowe puszczały go bez przerwy i pomimo tego że niektórym już się "przejadł" ja czasem lubię do niego powrócić. Gdy pierwszy raz zobaczyliśmy ten teledysk na pewno każdy był bardzo zdziwiony, że to ta sama dziewczyna, która śpiewała niegdyś ,,SOS" czy ,,Pon de Replay", zapewne najczęstszą reakcją na teledysk były słowa: ,,Co ona zrobiła z włosami?" Mi osobiście za czasów ,,Good Girl Gone Bad" i ,,Loud" najbardziej przypadł do gustu wygląd Rihanny. Ogromną wadą utworu ,,Umbrella" jest duet z Jay-Z, ponieważ gdy zaczyna śpiewać Rihanna każdy zapomina że on się tam pojawił. W ,,Push Up on Me" nie znalazłam żadnych plusów, kiepski wokal, kiepska muzyka, tragedia. ,,Don't Stop the Music" to taki typ utworu, który był ogromnym hitem, każdy się nim zachwycał, a mi przeleciał tak jak każdy utwór który nic nie wnosi. Piosenka nie przypadła mi do gustu, w niektórych fragmentach w ogóle nie podoba mi się wokal Rihanny. Od pierwszych brzmień utworu ,,Breakin' Dishes" po prostu się w nim zakochałam. To jeden z bardziej mocniejszych i zadziornych utwór Barbadoski. Piosenka bardzo wyróżnia się na tle innych numerów, które są przesłodzone i są zwykłym dance-popem. Ostatnio miałam "fazę" na ,,Shut Up and Drive", ponieważ gdy zdałam na prawo jazdy, dzień w dzień słuchałam tego kawałka. Najbardziej podobają mi się dodatkowe efekty (np. w refrenie słychać dźwięk hamującego samochodu). Uwielbiam również refren i fragment:
,,So if you feel me let me know, know, know; Come on now what you waiting for, for, for; My engine's ready to explode, explode, explode; So start me up and watch me go, go, go, go" (PL: Więc jeśli mnie czujesz, spraw, abym o tym wiedziała, chodź tutaj teraz, na co czekasz, mój silnik jest gotowy do wybuchu, więc odpal mnie i patrz jak jadę)
Utwór ,,Hate That I Love You" w duecie z Ne-Yo jest bardzo przyjemny dla ucha i... to tyle, ani mnie ta piosenka nie porwała, ani nie "poczułam" jej emocji. Utwór bardzo słaby, jedynie jest on przeznaczony jako "zapychacz" w radiu. Ani trochę nie podoba mi się ,,Say It" jest zbyt przesłodzony, nie ma w nim nic niezwykłego. Podobnie jest z ,,Sell Me Candy". Ogromnym minusem kawałka jest bark jakichkolwiek spójności - tekst nie współpracuje z muzyką. Nie podoba mi się również ,,Lemme Get That", utwór jest nijaki. W niektórych fragmentach bardzo przeszkadza mi sztuczny wokal Justina i Rihanny. Jest w nim za dużo elektroniki. Nigdy nie byłam przekonana do utworu ,,Rehab", może dlatego że jakoś specjalnie się nim nie interesowałam. Jednak ostatnio się do niego przekonałam. Piosenka jest bardzo fajna, delikatna, nastrojowa i dobrze skomponowana. Dość pozytywne wrażenie zrobił na mnie kawałek ,,Question Existing", podobają mi się umieszczone w nim momenty electro, które nie są uciążliwe jak w poprzednich piosenkach, wręcz przeciwnie, dobrze się tego słucha. Uwielbiam fragment w którym Artystka mówi. Jednak, minusem jest to że Rihanna śpiewa ten utwór bez emocji. Na zakończenie albumu ,,Good Girl Gone Bad" utwór o takim samym tytule. Bardzo dobrze się tego słucha, jednak Rihanna znacznie zmieniła wtedy swój wizerunek i miałam nadzieję że utwór będzie z pazurem, niestety myliłam się, to zwykły pop.

Po ,,Good Girl Gone Bad" sięgnęłam z myślą że będzie to coś dobrego. Jednak bardzo się zawiodłam. Na płycie dominują zwykłe popowe kawałki, które w zupełności nic nie wnoszą. Czasami utwory brzmią tak jakby nie były dopracowane. Jedynym utworem, który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie jest ,,Breakin' Dishes", coś mi mówi że to będzie chyba jedyne miłe wspomnienie z tej płyty, nie wliczając ,,Shut Up and Drive" i ,,Rehab", które znałam wcześniej. Liczyłam na to, że będzie tu więcej utworów z pazurem, a wyszło jak zawsze.


Ocena: 5,5/10
Najlepsze: Breakin' Dishes, Shut Up and Drive, Rehab
Najgorsze: Push Up on Me, Don't Stop the Music, Hate That I Love You, Say It, Sell Me Candy, Lemme Get That


piątek, 1 marca 2013

Rita Ora ,,ORA"


Tytuł: ORA
Wykonawca: Rita Ora
Rok: 2012
Single: Hot Right Now, How We Do (Party), R.I.P., Shine Ya Light, Radioactive, Torn Apart
Utwory: 1.Facemelt
2.Roc the Life
3.How We Do (Party)
4.R.I.P. (feat. Tinie Tempah)
5.Radioactive
6.Shine Ya Light
7.Love and War (feat. J. Cole)
8.Uneasy
9.Fall in Love (feat. Will.I.Am)
10.Been Lying
11.Hello, Hi, Goodbye
12.Hot Right Now (feat. DJ Fresh)


Rita Ora to angielska piosenkarka urodzona w Prisztinie, Socjalistycznej Federacyjnej Republice Jugosławii (dzisiejsze Kosowo). Szybko po urodzeniu wyemigrowała razem z rodziną do Wielkiej Brytanii. Uczęszczała do szkoły teatralnej, a śpiewać zaczęła od najmłodszych lat. Zanim zaczęła zajmować się śpiewem na poważnie, chciała być aktorką, w 2004 roku zagrała w filmie ,,Kłopotliwy towar". Aktorstwo porzuciła dla muzyki. W 2009 roku brała udział w castingu do programu Eurovision: Your Country Needs You, który miał wyłonić brytyjskiego reprezentanta do Konkursu Piosenki Eurowizji w 2009 roku, ale w późniejszych etapie wycofała się tłumacząc się tym, że nie jest gotowa. W 2012 wydała swoją pierwszą płytę zatytułowaną ,,ORA". Niestety podczas promocji płyty wybuchały liczne kontrowersje, m.in. portale plotkarskie chciały zniszczyć Ritę i usiłowały wmówić społeczeństwu, że dziewczyna jest nieudaną kopią Rihanny. Na szczęście Ora się nie poddała :)

Zobacz zdjęcia promujące album
Płytę ,,ORA" otwiera szybki utwór ,,Facemelt". Co to ma być? Na sam początek albumu takie (za przeproszeniem) g*wno? Nie dość że za dużo elektroniki to jeszcze głos Rity jest bardzo nienaturalnie zmieniony. Nie da się tego słuchać, dobrze że piosenka trwa ledwie ponad minutę. Podoba mi się ,,Roc the Life", niestety piosenka nie zrobiła na mnie oczekiwanego wrażenia. Podoba mi się, gdy w fragmentach występuje mocniejsze brzmienie gitar, dzięki temu nadaje piosence charakter, jednak czegoś mi brakuje, może utwór powinien być bardziej rockowy. Strasznie mnie denerwuje jak Rita śpiewa: ,,I roc the life li li la la li li life" to chyba najgorszy fragment piosenki. Na szczęście po tych niewypałach jest singlowy ,,How We Do (Party)", który nieco ratuje sytuacje. Utwór jest wesoły, radosny i przede wszystkim na imprezę! Dobre wrażenie zrobił na mnie utwór ,,R.I.P.", od samego początku wiedziałam że będzie to pierwsza perełka! Fajnie że utwór r&b w wykonaniu Rity jest tak ciekawie połączony z rapem Tinie'go Tempah'a. Najbardziej podoba mi się refren, jest ciekawie skomponowany. Po głębszym przesłuchaniu utworu ,,Radioactive" nie znalazłam żadnego plusu, utwór jest nijaki i nudny. Podobnie jest z ,,Shine Ya Light" to tylko komercyjne, dyskotekowe hity. Jednak tutaj bardzo podoba mi się wyrazisty wokal Ory.
,,Hey there rock star, turn up your radio I can hear you comin' start up the video You’re still standin' They’ll never knock you down The beat never endin' Let me hear your heart pound" (PL: Hej - gwiazdy rocka, podkręćcie radio Chcę usłyszeć, jak nadchodzicie Rozpocznijcie film Stoicie twardo Oni nigdy was nie powalą, Beat nigdy się nie kończy, Pozwólcie mi usłyszeć, jak biją wasze serca)
ORA Tour USA
Podoba mi się klimat ,,Love and War". Jest bardzo tajemniczy, muzyka nieco przypomina mroczne klimaty, Ogromnym plusem utworu jest duet z J. Cole., ponieważ rap jeszcze bardziej nadaje piosence klimat. Muszę powiedzieć że chyba najlepszym numerem na płycie byłby ,,Uneasy", od pierwszych bitów byłam pod wrażeniem, muzyka była tajemnicza i mroczna, myślałam że utwór będzie nieco rockowy, a tu nagle czar prysł, pierwsze zwrotka jest genialna! jednak wszytko psuje refren i ten dyskotekowy klimat, gdyby Rita kontynuowała klimat który zwiastował początek utworu, mógłby być to najlepszy numer. Niestety ale z tej płyty najbardziej podobają mi się piosenki z którymi Rita jest w duecie. Tak jest również z ,,Fall in Love", który został nagrany z Will.I.Am'em. Podoba mi się nowoczesne brzmienie, zmieszane z delikatnym electro, wszystko idealnie ze sobą współpracuje. Czy Rita musi nagrywać coś dobrego tylko w duetach? Otóż nie, pozytywne wrażenie zrobił na mnie utwór ,,Been Lying", zaczynające się spokojnie, nieco jak ballada. Czasem przy słuchaniu utwór przypominał mi Rihannę, niektóre fragmenty Rita śpiewa wręcz identycznie do barbadoski, jednak nie przeszkadza mi to. Piosenka jest magiczna i tak zostawmy :) Niestety magia pryska po wysłuchaniu ,,Hello,Hi,Goodbye", utwór jest smętny i nudny. Na zakończenie bardzo dobry utwór, dzięki któremu polubiłam Ritęm jest to duet „Hot Right Now” z DJ-em Freshem. Mimo, że piosenka została wydana w lutym, to ciągle jest w niej coś, co sprawia, że nie da się przejść wobec niej obojętnie.

Niestety ale, album jest bardzo słaby, spodziewałam się czegoś lepszego. Na albumie ,,ORA" jest dużo słabych, nijakich wręcz utworów i mało oryginalny materiał, miałam wrażenie że niektóre utwory są skomponowane po to aby stały się hitami w miejskich dyskotekach, nie słychać w nich w ogóle jakiegokolwiek potencjału. Kompozycje na albumie nie pokazują w całości talentu Rity, dziewczyna ma fantastyczny, mocny głos a na płycie się nie wykazała. Muszę pochwalić album za spójność i za to że niektóre utwory szybko wpadają w ucho i łatwo je zapamiętać. Przyznam, że się zawiodłam Rita Ora to taki "niezwykły debiut 2012 roku" a tak naprawdę płyta niczego nowego na rynek nie wnosi.

Ocena: 4/10
Najlepsze: R.I.P., Love and War, Fall in Love, Been Lying, Hot Right Now
Najgorsze: Facemelt, Hello,Hi,Goodbye

niedziela, 17 lutego 2013

Olly Murs ,,Right Place Right Time"


Tytuł: Right Place Right Time
Wykonawca: Olly Murs
Rok: 2013
Single: Troublemaker, Army of Two
Utwory: 1.Army of Two
2.Troublemaker (feat. Flo Rida)
3.Loud and Clear
4.Dear Darlin'
5.Right Place Right Time
6.Hand on Heart
7.Hey You, Beautiful
8.Head to Toe
9.Personal
10.What a Buzz
11.Cry Your Heart Out
12.One of These Days


Olly Murs to 29-cio letni angielski kompozytor i wokalista. Odniósł sukces w 2009 roku dzięki szóstej edycji angielskiego programu X-Factor, w którym zajął drugie miejsce. ,,Right Place Right Time" nie jest debiutanckim albumem wokalisty. Murs oprócz wspomnianej płyty ma na swoim koncie jeszcze dwa krążki: ,,Olly Murs" i ,,In Case You Didn't Know". Pomimo tego, że Olly nie jest w Polsce jakoś wybitnie rozpoznawany, zapewne każdy z nas zna jego hity takie jak m.in. ,,Heart Skips a Beat" czy ,,Dance with Me Tonight”, które w 2011 roku podbijały stacje radiowe. Czy ta płytą ma szanse podbić polski rynek? Tak, Olly już ma u nas swoje fan kluby, a jego hit nagrany wspólnie z Flo Ridą ,,Troublemaker" nie opuszcza stacji radiowych i muzycznych.


Zobacz zdjęcia promujące album
Płytę otwiera taneczny kawałek ,,Army of Two", od pierwszych brzmień utwór bardzo mi się podobał, co tu ukrywać, zwrotki są na najwyższym poziomie, jednak całą magię przerwał refren. Refren to straszny kicz, nie podoba mi się jak Olly śpiewa w nim takim cienkim głosem, szkoda bo utwór mógłby być bardzo dobry.  Utworu ,,Troublemaker" chyba nie muszę przedstawiać. Piosenka to największy hit radiowy ostatnich tygodni i bardzo dobrze, bo piosenka jest na wysokim poziomie. Pomimo tego, że to zwykły pop, za każdym razem jak słucham jakiegoś utworu Mursa, jestem pod ogromnym wrażeniem. Chłopak ma kawał dobrego głosu i wie jak oczarować kobiety :) Myślę, że duet z Flo Ridą, bardzo pomógł aby wypromować nie tylko piosenkę, ale również Mursa.  ,,Loud and Clear" bardzo mnie oczarował, jest to utwór trochę wolniejszy od poprzednich, jednak w tle miejscami słychać szybsze brzmienie. Bardzo dobrym pomysłem, było zaangażowanie chórku. Ballada ,,Dear Darlin'" bardzo przypadła mi do gustu. Jest to świetny, romantyczny kawałek. Chyba niejedna dziewczyna wyobrażała sobie, że Murs właśnie jej dedykuje tą balladę :) Wokalista jest w nim, taki delikatny, romantyczny i z klasą.
,,Dear Darlin’, please excuse my writing. I can’t stop my hands from shaking cos I’m cold and alone tonight. I miss you and nothing hurts like no you." (PL: Kochanie, przepraszam za moje pismo. Dzisiejszej nocy moje ręce się trzęsą z zimna i z samotności. Tęsknię za Tobą i nic tak nie rani jak brak Ciebie.)
,,Right Place Right Time" to zwykły popowy kawałek, jednak nogi same rwą się do tańca :) To świetna piosenka na imprezę. Najbardziej podoba mi się żywy refren. ,,Hand on Heart" bardzo przypomniał mi jedną z piosenek Bruno Marsa. Olly Murs to chyba taki angielski odpowiednik Bruno Marsa. Przy piosence ,,Hand on Heart" poczułam dokładnie takie same emocje jak przy słuchaniu ,,Grenade" amerykańskiego wokalisty, pomimo tego że ten Mursa jest znacznie weselszy. Pozytywne wrażenie zrobił na mnie kawałek ,,Hey You, Beautiful". O czym jest? Oczywiście o miłości! ,,Head to Toe" na początku nie doceniłam. Piosenka jest bardzo pozytywna, ciepła i pełna energii. Nie jest, czymś niezwykłym w porównaniu do poprzednich piosenek, ale jest bardzo pozytywna. Od pierwszych brzmień mamy wrażenie że ,,Personal" to ballada, jednak szybko delikatna muzyka zamienia się w taneczny pop. ,,Personal" to bardzo przeciętny utwór. Nie ma w nim nic niezwykłego, nie ma w nim tej pozytywnej energii, która była w poprzednich piosenkach. ,,What a Buzz" to bardzo miły dla ucha numer. Muzyka, znacznie różni się od tej z poprzednich utworów. Ogromnym plusem, dla tego kawałka są słyszane w tle gwizdanie w rytm muzyki. ,,Cry Your Heart Out" to bardzo przyjemny dla ucha utwór. Podobają mi się w tle występujące chórki, ponieważ dodają uroku i niepowtarzalności temu utworowi. Piosenka na pewno zrobiłaby furorę w radiach, może będzie następnym singlem? Na dobre zakończenie albumu, piękna ballada ,,One of These Days". W utworze słychać jakie niezwykłe możliwości wokalne ma Murs. Bardzo podoba mi się jak Olly śpiewa szeptem, jest to piękne a zarazem romantyczne. Mam ogromną słabość do dobrze śpiewających muzyków i muszę przyznać że Olly podbił moje serce.
Muzyka Ollyego to pop połączony z nowoczesnymi brzmieniami. Mimo tego że uważam, że taka muzyka to tylko komercja muszę powiedzieć, że ta płyta mnie oczarowała. Jestem pod ogromnym wrażeniem głosu, jaki ma Wokalista. Zdecydowanie Murs powinien śpiewać więcej ballad, bo własnie w takich powolnych utworach brzmi najlepiej. Za Ollyego trzymam kciuki i życzę wymarzonej kariery.


Ocena: 7/10
Najlepsze: Troublemaker, Loud and Clear, Dear Darlin', Hand on Heart, Cry Your Heart Out, One of These Days
Najgorsze: Personal


poniedziałek, 11 lutego 2013

1. rocznica śmierci Whitney Houston; Whitney Houston ,,Just Whitney"

Taką ją zapamiętamy - wiecznie żywą
Dokładnie rok temu - 11 lutego 2012 roku około godziny 16:00 czasu pacyficznego w swoim pokoju w Beverly Hills zmarła legenda. Artystka o niesamowitym głosie, głosie który podbił serca ludzi na całym świecie. Była jedyna w swoim rodzaju, była fantastyczna, miała niesamowity głos, który każdy chciał poznać, posłuchać i zachować w sercu.
Zmarła młodo, bo w wieku 48 lat. Pochowana w sobotę, 18 lutego w jej rodzinnym mieście Newark, w kościele baptystów, w którym śpiewała jako dziecko. Ceremonię rozpoczął występ chóru gospel, a zakończyło odtworzenie jej największego przeboju ,,I Will Always Love You". Pierwotne spekulowano, że przyczyną śmierci sławnej piosenkarki, było przedawkowanie leków przeciwdepresyjnych i alkoholu oraz narkotyków. Wykluczało się utonięcie, co miało znajdować potwierdzenie w wyniku sekcji zwłok. 22 marca 2012 roku Rzecznik biura koronera w Los Angeles Craig Harvey poinformował jednak ostatecznie, że Houston „zmarła wskutek przypadkowego utonięcia, lecz ciągłe zażywanie kokainy i problemy z sercem znacząco przyczyniły się do jej śmierci”. Oświadczył też, że testy toksykologiczne wykazały w ciele zmarłej ślady kokainy, marihuany, leku przeciwlękowego, środka zwiotczającego mięśnie i antyhistaminę. Zażycie kokainy było znaczącym czynnikiem który przyczynił się do utonięcia... Niestety, Whitney poświęciła życie dla zażycia kilku narkotyków. Szkoda, że teraz coraz więcej niesamowitych Artystów odchodzi w podobny sposób, poprzez przedawkowanie. Jest to jednocześnie smutne i przykre. Jednak wspaniałe jest to, że człowiek umiera, a jego muzyka jest nieśmiertelna i wiecznie żywa.



Tytuł: Just Whitney
Wykonawca: Whitney Houston
Rok: 2002
Single: Whatchulookinat, One of Those Days, Try It on My Own, Love That Man
Utwory: 1.One of Those Days
2.Tell Me No
3.Things You Say
4.My Love (feat. Bobby Brown)
5.Love That Man
6.Try It on My Own
7.Dear John Letter
8.Unashamed
9.You Light Up My Life
10.Whatchulookinat

Album ,,Just Whitney" zawiera produkcje Bobbyego Browna, Missy Elliott i Babyface'a. Niestety, album otrzymał najgorsze recenzje ze wszystkich dotychczasowych wydań Whitney. Rolling Stone napisało, że album pokazuje jedynie artystę, który na próżno próbuje sięgnąć po przyszłość, jaką Whitney mogła kiedyś mieć, a magazyn The San Francisco Chronicle twierdzi, iż na albumie widać oznaki życia, ale nie dość silne by oznajmić wskrzeszenie. Album zadebiutował na 9. miejscu listy Billboard 200, sprzedając w pierwszym tygodniu najwięcej kopii ze wszystkich jej dotychczasowych płyt. Jednak żadnemu z singli − ,,Whatchulookinat", ,,One of Those Days" i ,,Try It on My Own" − nie udało się wejść do pierwszej 40 listy Hot 100 singles chart i w konsekwencji płyta szybko spadła z Billboard Top 200.

Płytę ,,Just Whitney" otwiera taneczny utwór ,,One of Those Days". Piosenka w klimatach r&b i dance jest bardzo przyjemna dla ucha. Bardzo podoba mi się że obok delikatnych chórków i melodii Whitney ukazuje magię swojego mocnego i niezwykłego głosu, wszystko ze sobą się świetnie komponuje. Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie utwór ,,Tell Me No", jest bardzo przemyślaną kompozycją, miejscami przypomina delikatną balladę, a tak naprawdę to niezwykły utwór r&b. Ogromnym plusem jest oczywiście głos Houston, podobnie jak w poprzednim utworze słychać mocny i potężny głos, lecz w tym wypadku muzyka nie zagłusza wokalu. Po wysłuchaniu ,,Things You Say" stwierdziłam, że wolę słuchać utworów Whitney w znacznie spokojniejszych i wolnych melodiach. Bo właśnie w takich piosenkach Artystka może pokazać jaki ma niezwykły głos, a taneczna melodia znacznie zagłusza możliwości wokalne Whitney. ,,My Love" to bardzo dobry utwór. Podoba mi się to, że Whitney zaangażowała do współpracy wokalistę Boobiego Browna. Oba głosy się fajnie dopełniają, dzięki temu duetowi można poczuć niezwykłą magię utworu. Wspaniały jest również tekst - piosenka idealna na zbliżające się Walentynki :)
,,See my love is like a open sky See my heart is like the river wide No my world would never ever run dry It runs over for you and I See my love is deeper than the sea And sweeter than a pretty melody" (PL: Zobacz, moja miłość jest jak otwarte niebo, Zobacz, moje serce jest jak rzeka szerokie Nie, mój świat nie zawsze jest suchy Pada tylko dla Ciebie i mnie Zobacz, moja miłość jest głębsza niż morze I słodsza niż ładna melodia)
,,Love That Man" i ,,Unashamed" to typowe utwóry w klimatach r&b, nie ma w nich nic niezwykłego. Ballada ,,Try It on My Own" niewątpliwie wzrusza. Z przyjemnością wsłuchiwałam się w melodie oglądając niezwykły teledysk z uśmiechniętą i czarującą Whitney na pierwszym planie. Trochę obawiałam się piosenki ,,Dear John Letter". Jest to utwór dance z domieszką hip hopu. I słusznie się obawiałam, bo piosenka do najlepszych na krążku nie należy. Jak już wspomniałam, zdecydowania wole ballady w wykonaniu Whitney i tego będę się trzymać. Uważam, że w bardziej tanecznych brzmieniach nie dość, że muzyka zagłusza wokal Houston, to Artystka ma mniej możliwości aby zauroczyć swoim głosem. ,,You Light Up My Life" to kolejny utwór który zrobił na mnie wrażenie, po raz kolejny Whitney czaruje swoim głosem. Uważam, że ,,You Light Up Me Life" jest najlepszych utworem z płyty ,,Just Whitney", takiego utworu brakowało mi. Spełniły się moje oczekiwania i dzięki tej piosence minął mój niedosyt. Utworem zamykającym album jest ,,Whatchulookinat", utwór jest fajny, przyjemny dla ucha i taneczny. To chyba jedyny utwór na tej płycie w klimacie r&b, który zrobił na mnie wrażenie.

Zazwyczaj bardziej przemawiają do mnie piosenki szybsze, bo nieraz na balladach się wynudziłam. Z płytą ,,Just Whitney" jest odwrotnie, tutaj czekałam aż mogłam usłyszeć kolejną wspaniałą balladę w wykonaniu Artystki. Zdecydowanie najlepszymi balladami na płycie są ,,You Light Up My Life" i ,,Try It On My Own". Cały album skupia się na jednym temacie: miłość. Moją ulubioną piosenką o miłości pod względem tekstowym i muzycznym jest duet z Bobby Brownem ,,My Love". Aż trudno uwierzyć, że płyta ma 11 lat. Jest taka, ponadczasowa.


Ocena: 7,5/10
Najlepsze: Tell Me No, Things You Say, My Love, Try It on My Own, You Light Up My Life, Whatchulookinat
Najgorsze: Dear John Letter


piątek, 8 lutego 2013

Katy Perry ,,Teenage Dream"


Tytuł: Teenage Dream
Wykonawca: Katy Perry
Rok: 2010
Single: California Gurls, Teenage Dream, Firework, E.T., Last Friday Night (T.G.I.F.), The One That Got Away
Utwory: 1.Teenage Dream
2.Last Friday Night (T.G.I.F.)
3.California Gurls (feat. Snoop Dogg)
4.Firework
5.Peacock
6.Circle the Drain
7.The One That Got Away
8.E.T.
9.Who Am I Living For?
10.Pearl
11.Hummingbird Heartbeat
12.Not Like the Movies


Dwa lata po wydaniu albumu ,,One Of The Boys", który otworzył Katy drzwi do światowej kariery, Artystka nie spoczywa na laurach i wydaje trzeci solowy album o tytule ,,Teenage Dream". Katy Perry rozpoczęła nagrywanie krążka w październiku 2009 roku. Pracowała z wieloma artystami m.in. Gregiem Wellsem, Guyem Sigsworthem i Dr. Lukiem. Perry bardzo chciała aby nowy album był na wyższym poziomie od poprzedniego, chciała aby był czymś wyjątkowym ,,Ta płyta jest dla mnie naprawdę ważna, ponieważ pokaże, że sukces, który osiągnęłam nie jest zwykłym szczęściem. Udało mi się pozyskać publiczność i nie chcę jej stracić" - mówiła Perry. Płyta ,,Teenage Dream" miała również zmienić wizerunek Artystki. Katy chciała aby kojarzono ją ze słodyczami i watą cukrową. Czy się udało? Myślę, że tak, ale tylko dzięki teledyskowi do ,,California Gurls" w którym zawartość cukru w cukrze przewyższa wszystkie wskaźniki :)

Zobacz sesję promującą album
Album ,,Teenage Dream" otwiera utwór o tym samym tytule. Piosenka jest delikatna i powoli wprowadza w cukierkowy klimat całego albumu. Cały utwór utrzymany jest w stylistyce dance-pop. Równie stylistycznie podobny jest ,,Last Friday Night (T.G.I.F.)". Piosenka nie należy do najlepszych utworów na krążku, bardzo długo musiałam się do niej przekonywać i znaleźć więcej plusów niż minusów. Ostatecznie stwierdzam że piosenka jest nijaka. Katy bardzo dobrze zrobiła wydając na singiel promujący album ,,California Gurls". Ponieważ właśnie dzięki tej piosence płyta tak szybko osiągnęła sukces. Utwór jest wesoły, pełny pozytywnej energii i przede wszystkim najlepszy na wakacyjne imprezy. Nie można również zapomnieć że ogromnym atutem utworu jest duet ze Snoop Doggiem. Raper dodał jemu charakter i wyrazistość. Co do teledysku to czy kiedykolwiek wcześnie widzieliście Snoop Dogga ubranego w krawat i marynarkę z ciastek? :) Od zawsze dobre wrażenie robił na mnie ,,Firework". Osobiście nie lubię słuchać go w wersji na żywo w wykonaniu Katy, ponieważ refren jest bardzo trudny wokalnie do zaśpiewania, a jak wiadomo Perry nie zawsze czysto śpiewa. Piosenka kojarzy mi się z miłymi wydarzeniami w moim życiu, może dlatego mam do niej taki sentyment. ,,Peacock" to dość nietypowy utwór na krążku. Plusem utworu jest świetna, wesoła, porywająca do tańca melodia. Bardzo dobrze można bawić się przy tym utworze. Ostatnio Katy śpiewała, że pocałowała dziewczynę, w tym wypadku śpiewa: ,,Chcę zobaczyć twojego pawia, penisa, penisa". No cóż... coś kontrowersyjnego musiało być :) Jednym z lepszych utworów na ,,Teenage Dream" jest ,,Circle the Drain". W końcu obok przesłodzonych do bólu kawałków możemy posłuchać czegoś rockowego, czegoś z pazurem. Zdecydowanie takiej Katy mi brakuje. Podoba mi się tekst. Opowiada o byłym chłopaku wokalistki – Travisie Mccoy’u. Mieli za sobą długi, ale burzliwy związek. O tym, czemu się rozstali Perry śpiewa w tej piosence.
,,You fall asleep during foreplay;'Cause the pills you take are more your forte; I'm not sticking around to watch you go down; Wanna be your lover;Not your fucking mother" (PL: Zasypiasz przy grze wstępnej; Bo pigułki, które bierzesz tak na ciebie działają; Nie zostanę, żeby patrzeć jak się staczasz; Chcę być twoją kochanką; Nie pier*oloną matką)
,,California Gurls"
,,The One That Got Away" to bardzo przyjemny dla ucha utwór. Jest delikatny, miejscami słychać mocniejsze brzmienie perkusji, ale to wszystko. Piosenka wydaje się dużo lepsza podczas oglądania teledysku, gdy coś się dzieje, sam utwór jest najzwyczajniej nudny. Obok ,,Circle the Drain" moim numer jeden na krążku jest ,,E.T.". Pomimo tego że utwór uznawano za plagiat jednego z utworów TATU u mnie piosenka szybko stała się czymś bardziej odrębnym. Bardzo żałuję, że utwór nie mógł być bardziej rockowy, dlatego zazwyczaj słucham przerobionego kawałka w wersji rockowej na YouTube. Śmiało mogę pochwalić tą piosenkę, za najlepszą produkcję na albumie. Od pierwszych brzmień po prostu zakochałam się w ,,Who Am I Living For?". Uwielbiam takie klimaty. Szczególnie bardzo podoba mi się bardzo dobry, dopracowany i przemyślany tekst. Ogromnym plusem piosenki jest również to, że Katy idealnie przekazała emocje, jej głos jest nieco dramatyczny i podniosły. Mniej dobre jest ,,Pearl". Tutaj tylko podobają mi się zwrotki. Przyznam, że z refrenu nie wypływają jakiekolwiek emocje. ,,Hummingbird Heartbeat" zaczyna się dość tajemniczo, jednak chwilkę później możemy usłyszeć radosne, pełne energii brzmienie. Piosenka trafiła w mój gust. Jest wesoła i przekazała radosne emocje, a chyba właśnie o to chodziło :) Na koniec piękna ballada ,,Not Like the Movies". Piosenka jest jedyna w swoim rodzaju. Ogromne gratulacje dla autora tekstu i oczywiście dla Katy, za piękne wykonanie i doskonale przekazane emocje. Niewątpliwe utwór może wzruszyć.

,,Teenage Dream" w porównaniu do ,,One of the Boys" jest bardziej popowe. Co prawda ,,Teenage Dream" ma więcej udanych kompozycji. Mam jeszcze taką prośbę do Perry: proszę o więcej kompozycji takich jak ,,Circle the Drain", ,,E.T." czy ,,Who Am I Living For?", ponieważ dzięki takim utworom Katy może wejść na zupełnie inny poziom. Co to znaczy? Katy obecnie pracuje nad kolejną płytą, która ma być mroczniejsza. Takie utwory jakie wskazałam mogą być idealnym startem w zmianie wizerunku ze słodkiego na bardziej mroczny. Dlatego, życzę powodzenia i liczę że nowa płyta odniesie sukces :)


Ocena: 7/10
Najlepsze: California Gurls, Firework, Peacock, Circle the Drain, E.T., Who Am I Living For?, Not Like the Movies
Najgorsze: -




niedziela, 20 stycznia 2013

Lady Gaga ,,The Fame"


Tytuł: The Fame
Wykonawca: Lady Gaga
Rok: 2008
Single: Just Dance, Poker Face, Eh, Eh (Nothing Else I Can Say), LoveGame, Paparazzi
Utwory: 1.Just Dance (feat. Colby O'Donis)
2.LoveGame
3.Paparazzi
4.Beautiful, Dirty, Rich
5.Eh, Eh (Nothing Else I Can Say)
6.Poker Face
7.The Fame
8.Money Honey
9.Again Again
10.Boys Boys Boys
11.Brown Eyes
12.Summerboy
13.I Like It Rough

Lady Gaga - szokująca, kontrowersyjna skandalistka tak właśnie można nazwać tą 26-letnią wokalistkę z Nowego Jorku. Kto by pomyślała że niegdyś Stefani Germanotta uczęszczała do szkoły katolickiej? No tak, szkoła zmienia człowieka :) Gaga pasjonowała się muzyką od zawsze, w wieku 4 lat rozpoczęła naukę gry na fortepianie, natomiast 9 lat później napisała swoją pierwszą piosenkę. Występowała, pisała piosenki i nagrywała. 5 lat później artystkę dostrzegł dyrektor menadżerski wytwórni Interscope Vincent Herbert i zaproponował kontrakt z firmą fonograficzną w 2008 roku. Zaskoczony jej zdolnościami artystycznymi, dyrektor zatrudnił ją na stanowisku songwritera. Zaoferował on wokalistce umowę na warunkach pracy Gagi wraz z raperem i producentem muzycznym Akonem. Owocem tej współpracy był megahit ,,Just Dance", który otworzył Gadze drzwi do światowej kariery.

Zobacz zdjęcia promujące
Płytę ,,The Fame" otwiera znany chyba wszystkim utwór ,,Just Dance". To właśnie dzięki niemu Gaga podbiła serca milionom ludzi na całym świecie. Jej singiel podbijał wszelkie rekordy odtworzeń w radiach, na portalu YouTube.com czy też w telewizji. Chcąc, nie chcąc Gaga podbiła świat. Gdy pierwszy raz posłuchałam tej piosenki i zobaczyłam teledysk, pomyślałam ,,kolejna, gwiazdka pop, niczym się nieodróżniająca od innych", ale czy moje stwierdzenie było słuszne?  Tak, teledysk do ,,Just Dance" niczym się nie wyróżniał, dopiero przy ,,Poker Face" pokazała pazur i stworzyła swój własny styl. Styl, który na zawsze zmienił moje zdanie jak i innych ludzi twierdzących że niczym się nie wyróżnia od innych gwiazd. Była szokująca, kontrowersyjna i wkrótce porównana do Madonny. Tego nikt by się nie spodziewał, że w tak krótkim czasie można stać się konkurencją dla Madonny, która pracowała na status Królowej Popu kilkanaście lat. Wracając do utworu ,,Just Dance", to zwykły dance-pop, jednak piosenka sprawia że nogi same rwą się do tańca.Czasem lubię wrócić do tego utworu, niegdyś był to prawdziwy hit! Oprócz ,,Just Dance" moim ulubionym utworem z płyty jest ,,LoveGame". Dlaczego? Ponieważ uwielbiam takie klimaty. Piosenka jest tajemnicza, mroczna, a zarazem taneczna, nie można również nie wspomnieć o tym że jest świetnie wyprodukowana i dopracowana w każdym calu. ,,Paparazzi" średnio mi się podoba. Jeżeli chodzi o refren, nie mam nic do zarzucenia, jest fajny, delikatny i subtelny. Gorsze są natomiast zwrotki , są słabo zaśpiewane. Wogle nie podoba mi wstęp do ,,Beautiful, Dirty, Rich" jednak jeżeli chodzi o samą piosenkę jest ok. Podobają mi się rymy w zwrotkach. Utwór jest taneczny, wesoły i przyjemny. Jedną z lepszych piosenek jest również ,,Eh, Eh (Nothing Else I Can Say)". Bardzo podoba mi się panujący w nim klimat. Jest delikatny, a zarazem wyrazisty. Uwielbiam słuchać utworów Gagi w takich, delikatnych kompozycjach, ponieważ wypada w nich bardzo dobrze, miło się tego słucha :) Odkąd kilka lat temu usłyszałam pierwszy raz ,,Poker Face" wiedziałam że będzie to hicior! Tej piosenki po prostu można słuchać kilka razy dziennie i nigdy się nie znudzi. Jest świetnie wyprodukowana i dopracowana. W głosie Gagi słychać dojrzałą i konkretną osobę. Czuć że Artystka wiedziała co chce zrobić i wiedziała że robi to doskonale.
,,I wanna roll with him a hard pair we will be; A little gambling is fun when you're with me (I love it); Russian Roulette is not the same without a gun; And baby when it's love if its not rough it isn't fun, fun" (PL: Chce stoczyć z nim, trudną parą (przyp. układ kart w pokerze) będziemy; Małą gra hazardowa jest zabawą kiedy jesteś ze mną; Rosyjska ruletka nie jest tym samym bez pistoletu; I kochanie kiedy to jest miłość, jeżeli nie jest surowa nie jest zabawna
Zobacz zdjęcia albumu ,,The Fame"
Od pierwszych brzmień w ,,The Fame" słychać electro. Na początku, utwór nie przypadł mi do gustu, ale można się do niego przyzwyczaić. Jedyne co mi przeszkadza to w refrenie ciągłe powtarzanie ,,Fame, fame baby; The fame, fame". Piosenka ,,Money Honey" niestety od pierwszych brzmień strasznie przypomina mi ,,Just Dance". Podobieństwo jest bardzo duże, na tyle że stwierdziłam że jest to jakaś druga wersja ,,Just Dance" :) Piosenka nie jest zła. Jest taneczna i żywiołowa, najbardziej podoba mi się w niej refren. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ,,Again Again" ponieważ to jest jedyna piosenka na ,,The Fame" która jest tak różna od reszty utworów. Podoba mi się jak klasyczne brzmienia połączone są z nowoczesną muzyką. Plus jest również taki że głos Stefani jest bardzo wyrazisty, nie zagłusza go muzyka, wręcz przeciwnie, utwór skupia się głównie na głosie wokalistki. Kolejną perełką jest ,,Boys Boys Boys" i nie jest to cover słynnej piosenki ;) Piosenka jest pozytywna, dynamiczna i co najważniejsze o naszych kochanych chłopcach ;)
,,Boys boys boys; We like boys in cars; Boys boys boys; Buy us drinks in bars; Boys boys boys; With Hairspray and denim; Boys boys boys; We love them!" (PL: Chłopcy, chłopcy, chłopcy! Lubimy chłopców w samochodach Chłopcy, chłopcy, chłopcy! Stawiacie nam drinki w barach Chłopcy, chłopcy, chłopcy! Z lakierem do włosów i denimie Chłopcy, chłopcy, chłopcy! Kochamy ich!
,,Poker Face"
,,Brown Eyes" jest trochę spokojniejszy od swoich poprzedników, jednak również można do tego potańczyć. O czym jest utwór? Po tytule można się już zorientować że o brązowych oczach, pewnego mężczyzny. Utwór jest o zerwaniu, Gaga śpiewa w nim że w brązowych oczach nie mogła w nich zostać i obserwowały one jak odchodziła. ,,Summerboy" można zaliczyć do utworów plażowych. Utwór jest bardzo pozytywny, taneczny i rozgrzewa pomimo tych zimowych dni. Słuchając tej piosenki można powrócić myślami do wakacyjnych miłości i flirtów. Na zakończenie ,,The Fame" - ,, I Like It Rough". To kolejna mieszanka dance z electro popem. Utwór jest średni. Nie wnosi niczego nowego, muzyka podobna do poprzednich, jedyne co można pochwalić to świetne dopracowanie utworu i ... hmm.. było by na tyle.

Płyta jak na debiut jest bardzo dobra i przemyślana. Każdy dźwięk jest mocno dopracowany aby efekt końcowy był idealny, jednak pozostał pewien niedosyt. Czego mi tu brakuje? Zdecydowanie ballad. Na płycie nie ma ani jednej ballady, ani jednej wolniejszej melodii. Wszystko kręci się wokół dance i electro popu. Na płycie znalazło się bardzo dużo świetnych kompozycji, które wkrótce zostały singlami. Ogromnym plusem dla tej płyty jest ,,Again Again", utwór które łamie wszystkie zasady, jest wyrwany jakby z innego albumu, jest jedyną kompozycją różniącą się od 12 podobnych gatunkowo piosenek. Muzyka na płycie inspirowana jest końcem lat 70. XX wieku. Część pomysłów na album zostało zaczerpnięte od muzyków rockowych, takich jak David Bowie i Queen. Lady Gaga nagrywając płytę ,,The Fame" chciała zwrócić na coś uwagę: ,,Nawet kiedy jest się biednym, można się poczuć sławnym i brudno bogatym".


Ocena: 7/10
Najlepsze: Just Dance, LoveGame, Eh, Eh (Nothing Else I Can Say), Poker Face, Boys Boys Boys
Najgorsze: I Like It Rough