niedziela, 4 września 2016

Meghan Trainor ,,Title" & ,,Thank You"

Meghan Trainor to dwudziestotrzyletnia amerykańska piosenkarka. Chociaż śpiewa i tworzy od 2009 roku to rok temu usłyszał o niej świat dzięki ,,All About That Bass". Piosenka podbijała rekordy oglądalności w serwisie YouTube, a na pierwszym miejscu listy przebojów Billboard utrzymywała się przez 12 tygodni. Ta sympatycznie wyglądająca blondynka szczyt zapieczętowała nagrodą Grammy za najlepszy debiut roku. W między czasie wybierane zostały kolejne single o których także było głośno. Ale czy album ,,Title" z którego pochodzą najwyżej notowane utwory utrzymuje przyzwoity poziom, czy to krążek dla niewymagających słuchaczy? Przyjrzyjmy się bliżej pierwszej płycie Meghan wdanej dzięki dużej wytwórni płytowej.

Rok wydania: 2015 | Single: All About That Bass, Lips Are
Movin, Dear Future Husband, Like I'm Gonna Lose You | Lista 
utworów: 1. The Best Part (Interlude), 2. All About That Bass,
3. Dear Future Husband, 4. Close Your Eyes, 5. 3am, 6. Like 
I'm Gonna Lose You (feat. John Legend), 7. Bang Dem Sticks,
8. Walkashame, 9. Title, 10. What If I, 11. Lips Are Movin
Kilkusekundowe intro ,,The Best Part" wywołało na mnie pozytywne wrażenie. delikatna melodia z soulowym wstępem wypadła naprawdę dobrze. ,,All About That Bass" zna chyba każdy, utwór w radiach i telewizji był odtwarzany praktycznie cały czas. Ale czy komuś znudził się do tego stopnia, że wyrzucił by telewizor za okno, kiedy zobaczył Meghan? Chyba nie. Kawałek o akceptacji swojego ciała, choć szybko wpada w ucho jest wspaniałą mieszanką doo-woop i blue-eyed soul. Nie ma tu miejsca na elektronikę - nowe, świeże brzmienie na czele z prawdziwymi instrumentami sprawiło, że słucha się go z przyjemnością. ,,Dear Future Husband" to bardzo dziewczęcy i trochę przesłodzony numer, ale przykuwa uwagę. ,,Close Your Eyes" jest znacznie spokojniejszy, zahaczający o stylistykę soulu kawałek przypadł mi do gustu, jednak wszystko zepsuł zmieniony elektronicznie głos, który pojawia się w tle. ,,Like I'm Gonna Lose You" z gościnnym udziałem Johna Legenda również leciało na wszystkich możliwych stacjach, bardzo przyzwoita, dobrze zaśpiewana ballada. Ogromne wrażenie zrobił na mnie ,,Bang Dem Sticks", rapowane zwrotki i orkiestrowe fragmenty brzmią rewelacyjnie. Jeden z najlepszych utworów Trainor. Przyjemnie słucha się także wesołego ,,3am", wyróżnia się retro popowe ,,Walkashame", a tytułowy ,,Title" jest idealny na słoneczne, letnie popołudnia. ,,What If I" to piękna, dojrzała ballada. Na sam koniec przebojowe ,,Lips Are Movin’". Również tutaj można usłyszeć rapowany fragment, a w refrenie zaskakuje dźwięk saksofonu. Dobre zakończenie albumu.

Ocena: 7/10





Rok po wydaniu ,,Title" światło dzienne ujrzał nowy album Trainor zatytułowany ,,Thank You". Przez ten czas sporo wydarzyło się w życiu Wokalistki. A z uroczej i sympatycznej blondynki zmieniła się w wyzywająco ubraną brunetkę flirtującą z kobietami w teledysku do ,,No". Meghan nie przestała zaskakiwać, ale czy to wszystko jeszcze jest prawdziwe? Oglądając wspomniany już klip nie mogłam uwierzyć, że to ta sama osoba. Czy Trainor stała się kolejną komercyjną gwiazdką do kolekcji? A może zwyczajnie jest Artystką jednego przeboju? Sprawdźmy czy nie zmarnowała swojej szansy.

Rok wydania: 2016 | Single: No, Me Too, Better | Lista utworów: 
1. Watch Me Do, 2. Me Too, 3. No, 4. Better  (feat. Yo Gotti), 
5. Hopeless Romantic, 6. I Love Me (feat. LunchMoney Lewis),
7. Kindly Calm Me Down, 8. Woman Up, 9. Just a Friend to You, 
10. I Won't Let You Down, 11. Dance Like Yo Daddy, 
12. Champagne Problems
Dobrze zapowiada się łączące w sobie pop i hip hop ,,Watch Me Do". Uwagę zwraca także orkiestrowe brzmienie. Jednak po wysłuchaniu całości czuć pewien niedosyt, czegoś tutaj brakuje. Naprawdę bardzo ciężko słuchało mi się ,,Me Too". Nie podoba mi się pojawiająca się tam elektronika, wykonanie również jest bardzo słabe. To nie ta sama Meghan, którą poznaliśmy rok temu. ,,No" przypomina mi czasy w których Britney Spears czarowała głosem, a jej utwory zdobywały szczyty list przebojów. Kawałek nie wprowadza niczego nowego, brzmi jak typowa piosenka z tamtych czasów. Duet z raperem Yo Gotti jest całkiem przyjemny dla ucha. Podoba mi się delikatny klimat ,,Better". Poza tym nie da się nie zauważyć podobieństwa do twórczości Ariany Grande. ,,Hopeless Romantic" przypomniał mi o albumie ,,Title" na którym usłyszeliśmy prawdziwe instrumenty bez zbędnej elektroniki. Spokojny, nastrojowy numer z gitarą akustyczną w tle, takiego czegoś tutaj brakowało. Ciekawie brzmi ,,I Love Me" z gościnnym udziałem LunchMoney'a Lewis'a. Ta zachęcająca do tańca mieszanka neo soulu i indie popu przypomina mi obecną twórczość Pharrella Williamsa. Uwielbiam dźwięk pianina wprowadzający do ,,Kindly Calm Me Down". Chociaż w tej balladzie nie ma niczego niezwykłego bardzo dobrze się jej słucha. Taneczny ,,Woman Up" wypadł strasznie słabo, natomiast ,,Just a Friend to You" to zupełnie inna bajka. Kawałek zagrany na gitarze akustycznej zahaczający o stylistykę country zrobił na mnie duże wrażenie. Nie spodziewałam się takiego utworu na ,,Thank You". ,,I Won't Let You Down" jest zwyczajnie średni, nic specjalnego. Natomiast powrót do mieszanki doo-woopu, r&b z hip hopem znajdziemy w ,,Dance Like Yo Daddy". Nie ukrywam, że bardzo irytuje mnie powtarzanie w kółko tego samego tekstu. Na koniec ,,Champagne Problems" - najnudniejszy i najmniej dopracowany kawałek na albumie. Wyrzucenie go do kosza wyszło by ,,Thank You" na dobre.

Ocena: 5/10



Krótko mówiąc Meghan zawiodła. ,,Title" to bardzo przyjemny dla ucha album, na którym Meghan udowodniła, że można stworzyć dobre, taneczne i wesołe piosenki na czele z prawdziwymi instrumentami. Zachwyciła głosem, oryginalnością i pomysłem na własną muzykę. Na ,,Thank You" zlewa się na tle innych gwiazd popu. Co prawda znajdziemy na nim kilka dobrych i godnych uwagi numerów, ale bardzo rażą płytkie teksty i banalna warstwa muzyczna. Drugi album został wydany znacznie za szybko, ale póki Meghan była na szczycie i każdy doskonale znał jej nazwisko trzeba było to wykorzystać i nagrać kolejny album do zarobienia szybkich pieniędzy. Dziewczyna potencjał ma, to za wcześnie, żeby ją skreślić. Mam nadzieję, że nie zmarnuje swojej szansy i przy nagrywaniu kolejnego albumu pójdzie właściwą drogą. 

8 komentarzy:

  1. Chcesz być informowana / informowany o nowych postach na moim blogu o Edycie Cayrze Przytulskiej ? Nic trudnego :) Wystarczy tylko, że powiadomisz mnie o tym pod najnowszym postem na blogu. W zamian odwdzięczę się tym samym oraz dodam Twój blog do Affiliates (linek)
    Pozdrawiam:
    http://cayra-blog.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię jej debiut, bo był świeży i ciekawy. "Thank you" to jeden wielki mess. Płyta nudna i momentami zasmucająco banalna :(

    Nowa recenzja na http://the-rockferry.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Twórczość Meghan jakoś mnie nie porywa, ale niektóre jej utwory wprawiają mnie w dobry nastrój.
    U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się do niej przekonać. A ta zmiana style chyba nie wyszła jej na dobre...
    Zapraszam na http://scarlett95songs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic mnie w niej nie zachwyca.

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
  6. Kojarzę ją tylko z "All About The Bass" , "Me Too" "NO" , i nie mam ochoty poznawać jej twórczości , Zapraszam do mnie na nową notkę :)
    http://thelittlemonster93.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Title jest ZDECYDOWANIE o wiele lepsze od Thank You. Jak zaprałam się za ten pierwszy album, to nie wiedziałam, że aż tak mi się on spodobał. Wtedy nie lubiłam strasznie AATB. Drugi to koszmar. Nie mam zamiaru więcej go sobie puszczać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam serdecznie na nowy wpis. :)
    to-tylko-muzyka.blog.pl

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń