wtorek, 2 kwietnia 2013

Lana Del Rey ,,Paradise" EP

WYSTĘP W POLSCE
14 września 2012 roku Lana po raz pierwszy wystąpiła w Polsce, nie był on niestety otwarty dla fanów. Zaraz po informacji że amerykanka wystąpi w Polsce, fani byli bardzo zawiedzeni, mięli nadzieje ujrzeć swoją idolkę na żywo, niestety okazało się że Del Rey zagra na imprezie zamkniętej. Jedynym pocieszeniem było to że imprezę można było obejrzeć na TVP. Lana Del Rey pojawiła się na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie, gdzie wystąpiła w ramach inauguracji gali Orlenu, ,,Polacy z werwą". Gdy fani myśleli że nic gorszego już nie może ich spotkać i zobaczą pełen koncert Artystki, po raz kolejny zawiedli się. Lana pojawiła się na scenie na niespełna dziesięć minut i wykonała tylko dwa swoje hity: ,,Video Games" i ,,Summertime Sadness". Nie da się ukryć że pierwszy występ w Polsce Lany Del Rey, był chyba najgorszym dniem dla rodzimych fanów piosenkarki.


Tytuł: Paradise
Wykonawca: Lana Del Rey
Rok: 2012
Single: Ride, Cola
Utwory: 1.Ride
2.American
3.Cola
4.Body Electric
5.Blue Velvet
6.Gods & Monsters
7.Yayo
8.Bel Air



Po ogromnym sukcesie albumu ,,Born To Die" Lana postanowiła nagrać reedycję tego albumu. Jednak zrobiła to w dość nietypowy sposób. "Nowi" fani Artystki mogą zaopatrzyć się w dwupłytowy album ,,Born To Die - The Paradise Edition", natomiast fani, którzy posiadali już na swojej półce ,,Born To Die" mogli tylko dokupić osobne wydawnictwo ,,Paradise" w postaci EPki czyli mini albumu. Dodatkowo użytkownicy iTunes mogli posłuchać bonusowego utworu ,,Burning Desire". 2 czerwca Lana po raz drugi wystąpi w naszym kraju, tym razem na Warszawskim Torwarze. Bilety sprzedały się jak świeże bułeczki, no.. może nie tak szybko jak na Justina Biebera, ale od kilku miesięcy nie są już dostępne.

Mini-album otwiera utwór ,,Ride", który również z ogromnym sukcesem zapowiadał premierę krążka. Od pierwszych brzmień utwór nadaje specyficzny nastrój. Refren jest po prostu magiczny, ale zwrotki, no właśnie. Nie podoba mi się ciężki głos Lany, mogła zaśpiewać to dużo lżej i efekt byłby lepszy. Piosenka taka sobie, zrobiła na mnie nijakie wrażenie. Niezwykle magicznym utworem jest ,,American". Emocje, które towarzyszyły mi po przesłuchaniu tej kompozycje były niezwykłe, to trzeba poczuć.Muzyka, tajemniczy głos Lany idealnie do siebie pasują, to bardzo dobry utwór. EPka jeszcze przed premierą wzbudziła wiele kontrowersji, ze względu na tekst do piosenki ,,Cola". Tytuł niby taki niewinny, a co się za tym kryje? Odsyłam do tekstu ;) Piosenka wpada w ucho. Del Rey po raz kolejny czaruje swoim głosem. Utwór podoba mi się, może nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak ,,American" ale magia dalej pozostała. ,,Body Electric" to fajny kawałek, najbardziej podobają mi się niezwykłe zwrotki, niestety refren leży... zbyt nadmierny zwrot ,,I sing the body electric" nie stawia utworu w dobrym świetlne. Jest zbyt chaotyczny, uciążliwy i nadmierny. Ogromnym plusem jest piękna melodia. Pozytywne wrażenie zrobił na mnie utwór ,,Blue Velvet". Takie kompozycje idealnie pasują do Lany. Słuchając tego utworu można przenieść się w czasie do odległych lat 50.-60. Po cudownym ,,Blue Velvet" bardziej dynamiczne ,,Gods & Monsters". Po raz kolejny Lana nas nie zawiodła i nagrała coś niesamowitego. ,,Gods & Monstars" to jeden z najlepszych utworów Lany. Podoba mi się klimat, niesamowita muzyka i magiczny głos. To bardzo wyrazisty utwór. Wcale nie poczułam magii ,,Yayo". Piosenka jest nudna, nużąca, bez jakichkolwiek emocji. Muszę powiedzieć szczerze, ale nie wytrzymałam do końca. Przesłuchałam nieco ponad połowę utworu i miałam już dość. Modliłam się aby ,,Bel Air" ani trochę nie przypominał ,,Yayo". Chociaż raz moje modły zostały wysłuchane. To bardzo magiczna, bajkowa piosenka. Tak bardzo dałam się wciągnąć tej magii, że miałam wrażenie, że utwór trwał tylko chwilkę, że był za krótki.

EPka jest znacznie gorsza od ,,Born To Die". Przyznam, że trochę się zawiodłam. Podoba mi się magiczny głos Lany. Artystka umie go dobrze wykorzystać i przede wszystkim dobrze wie jak to zrobić. Teraz kiedy mamy już dość komercyjnego popu, ludzie szukają całkowicie innych, nietuzinkowych brzmień. Dlatego uważam że teraz właśnie taka muzyka będzie robiła największe zamieszanie na światowych rynkach. Osobiście wolę posłuchać Lany niż np. ,,S&M" Rihanny czy ,,Just Dance" Lady Gagi.


Ocena: 8/10
Najlepsze: American, Cola, Blue Velvet, Gods & Monstars, Bel Air
Najgorsze: Ride, Yayo




Podobne recenzje:

9 komentarzy:

  1. Mnie też ta EP-ka trochę rozczarowała. Po niesamowicie pięknych "Ride" i "Blue Velvet" (znałem je przed wydaniem "Paradise") spodziewałem się równie dobrej całej płyty. Niestety oprócz nich tylko "Yayo" mi się spodobało. "American" i "Cola" są nudne, nic nie wnoszą, podobnie "Bel Air", przy którym zasypiam. Nienawidzę "Body Electric", w którym Lana brzmi strasznie, oraz "Gods & Monsters". Nie pasuje do niej. Mam nadzieję, że pełny album będzie lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słuchałam jeszcze całej tej płyty, ale kiedyś na pewno przesłucham. Znam kilka piosenek, które są spoko.
    Pozdrawiam, True-Villain.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowa recenzja na blogu http://true-villain.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. szczerze nie widziałam o jej występie w Polsce :)
    http://doniax.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na nową notkę : ) http://jusinks.blogspot.com/
    Ps.
    Szczerze nie kojarzę tej pani.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ep-ka jest znacznie gorsza od całej płyty, choć znalazło się tu kilka perełek np. "Blue Velvet", "Bel Air", "Yayo", "God & Monster"

    Nowa recenzja na http://The-Rockferry.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. http://true-villain.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. NN na http://true-villain.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń