czwartek, 20 kwietnia 2017

James Blunt ,,The Afterlove"

Rok wydania: 2017
Single: Love Me Better, Bartender
Lista utworów: 
1. Love Me Better
2. Bartender
3. Lose My Number
4. Don't Give Me Those Eyes
5. Someone Singing Along
6. California
7. Make Me Better
8. Time of Our Lives
9. Heartbeat
10. Paradise






Niecałe cztery lata po premierze platynowego na Wyspach krążka ,,Moon Landing" James Blunt powraca z nowym materiałem. Artysta znany z dużego dystansu do siebie i poczucia humoru, w zeszłym roku zapowiedział: ,,Jeśli myślicie, że 2016 rok był zły, to informuję, iż w 2017 ukaże się moja nowa płyta”. Blunt od zawsze był wierny swojemu brzmieniu, jego muzyka wychodzi prosto z serca, ale lubi także poeksperymentować. Przy pracy nad ,,The Afterlove" pomagali mu Ed Sheeran i Ryan Tedder z OneRepublic. Ale to nie koniec wpływów, produkcją zajmowali się także Johnny McDaid pracujący z Biffy Clyro czy Stephan Moccio, twórca przebojów Miley Cyrus i The Weeknd. Brzmi ciekawie? Sprawdźmy jak wypadła całość.

,,The Afterlove" otwiera spokojna, popowa kompozycja ,,Love Me Better". Singiel szybko zyskał pozytywne opinie i znalazł się na listach przebojów. W sumie nie ma się co dziwić, piosenka szybko wpada w ucho i uzależnia. Nie można także nie zwrócić uwagi na styl i klimat, ponieważ w znacznym stopniu przypomina twórczość Eda Sheerana. ,,Bartender" to spokojny numer, w którym gitara odgrywa najważniejszą rolę. Refren szybko nabiera tempa, dzięki czemu całość wypadła pozytywnie. Znacznie inne jest ,,Lose My Number", tutaj James postanowił poeksperymentować z elektronicznym brzmieniem. Oczywiście zrobił to przyzwoicie. Jest mnóstwo podobnych kawałków, jednak elektronika u Blunta to coś nowego. Ciężko mi było się przyzwyczaić, bo zwyczajnie taki styl do niego nie pasuje, ale wypadło bardzo ciekawie. Ballada ,,Don't Give Me Those Eyes" pomimo tego, że jest niezwykle prosta chwyta za serce. Wspaniałe wykonanie i piękny klimat otrzymany za sprawą pianina. Można słuchać jej cały czas. ,,Someone Singing Along" to przyjemny i udany numer zagrany na gitarze. Takie kawałki wychodzą Jamesowi najlepiej.


Kolejnym wyróżniającym się utworem jest zdecydowanie ,,California". Pomimo tego, że James śpiewa powoli i delikatnie, całość jest żywiołowa i wesoła. To brzmienie przyciąga i na długo pozostaje w pamięci. Fajny numer. Tekstem i produkcją ,,Make Me Better" zajął się Ed Sheeran. O ile słuchało się tego lekko i przyjemnie, zabrakło czegoś co zwróciłoby uwagę. W ,,Time of Our Lives" swoje palce ponownie maczał Sheeran, jak i również Ryan Tredder z OneRepublic. Muzycy stworzyli fajną, delikatną balladę, jednak powtarza się taka sama sytuacją jak w poprzednim numerze. ,,Heartbeat" zaskakuje zmianą tempa, początek jest niezwykle delikatny, natomiast refren za sprawą bębnów, gitary i skrzypiec staje się szybszy. Wszystko idealnie dopełnia wspaniały głos Jamesa. Świetna kompozycja. Na zakończenie Blunt zostawił znakomity ,,Paradise". Jest to typowy, charakterystyczny kawałek dla twórczości Brytyjczyka. Delikatny z nutką dynamizmu i gitarą w tle.

Na albumie ,,The Afterlove" znajdziemy kawałki, których od samego początku możemy się spodziewać. No może poza ,,Lose My Number" w którym usłyszymy elektroniczne brzmienie. Jednak, James jest tak dobry w tym co robi i jego muzyka wypływa prosto z serca, że wspaniale i z ogromnym podziwem się słucha każdego utworu. Z pewnością nie raz do niego wrócę, kiedy będę chciała odpocząć i posłuchać czegoś spokojnego. Uwielbiam ,,Don't Give Me Those Eyes", ,,California" i ,,Love Me Better". Fani na pewno nie są zawiedzeni, Blunt po raz kolejny pokazał klasę i to jak ważna jest dla niego muzyka.

Ocena: 7,5/10


12 komentarzy:

  1. Nigdy nie byłem jego wielkim fanem, ale muszę powiedzieć, że produkcja jest całkiem spoko. Przysłuchałem się z ciekawości, ale czy wrócę po więcej, jeszcze nie wiem :)

    Pozdrowienia!

    Nowy wpis na http://bartosz-po-prostu.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przesłuchać cały album,bo chwilowo znam tylko pojedyncze piosenki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma szans, że przesłucham to kiedyś :D Jestem do niego zrażona od czasu popularności You're beautiful.

    Nowy wpis na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam przesłuchać ten krążek ale po paru piosenkach wyłączyłam go, bo po prostu nie mogłam znieść tych "pioseneczek"

    OdpowiedzUsuń

  5. James po raz kolejny udowodnił, że jest po prostu geniuszem i ambitnym, wrażliwym człowiekiem, którym żyje muzyką.
    Choć musiałabym się zastanowić, czy ten krążek znalazłby się na podium w moim rankingu jego płyt...

    Zapraszam serdecznie na nowy wpis. :)

    ~Arco Iris

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy fanem Jamesa nie byłem, jakoś dla mnie był taki... zwyczajny. "Love Me Better" mnie pozytywnie zaskoczyło, przyzwoity, przyjemny numer. Sądzę jednak, że czas tego pana trochę przeminął, odkąd rządzi Sheeran...

    Zapraszam na http://tojestlista.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. „Bartender” jakoś mnie nie powala, ale można puścić sobie w tle. Wątpię, abym sięgnęła po album, bo nie przepadam za głosem Blunta.
    U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przesłuchałem i spodobało mi się Love me better tylko
    zapraszam nowy post http://muzykofill.blogspot.com/2017/04/week-news-1.html

    OdpowiedzUsuń
  9. zapraszam do recenzji
    http://muzykofill.blogspot.com/2017/05/zara-larsson-so-good.html

    OdpowiedzUsuń
  10. http://sin-nancy.blog.pl/6 maja 2017 22:11

    Miła dla ucha płyta - Jamesa znacznie lepiej się słucha niż ogląda, nie wiem dlaczego, ale ma coś irytującego w swojej osobie, natomiast muzyce nie można nic zarzucić, idealna na spotkanie z przyjaciółmi jak i romantyczny wieczór :) Ciekawy blog, chętnie przeczytam inne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam na nowe notowanie na http://tojestlista.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń